niedziela, 25 stycznia 2009

Richard Dawkins – Rozplatanie teczy

Pamietacie te scene z ‘Faraona’ gdzie cyniczni, acz nieglupi kaplani odzyskuja wladze nad przerazonym zacmieniem slonca tlumem? Tematyka ksiazki w skrocie: sceptycyzm kontra cuda-niewidy – racjonalne podejscie do fenomenow swiata naturalnego bez odwolywania sie do kwestii nadprzyrodzonych . Autor, jak to ma w zwyczaju, rozprawia sie z paranormalnym dosc bezceremonialnie, bywa sarkastyczny i wojowniczy, co wiecej jego wizerunkowi chyba przynosi szkody, niz pozytku, ale w kwestiach, ktore podejmuje trudno sie nie zgodzic. Wniosek jest prosty i wyraza sie w prostej madrosci ludowej: cudow nie ma. Kto odmiennego zdania, niech czym predzej biegnie do Randiego i zgarnia okragla banke zielonych. Milo by bylo, gdybym za te rade od serca dostal 1% dla siebie. Szkopul jest taki, ze Randi na slowo nie uwierzy, ale co to dla zbyszkow nowakow XXI wieku.

Tu szczegoly:

http://www.randi.org/site/index.php/1m-challenge.html

niedziela, 18 stycznia 2009

Richard Dawkins – Bog urojony

Autor jest ateista i jasno wyklada swoj poglad na religie i pojecie istoty najwyzszej. Jako biolog ewolucjonista nie moze zgodzic sie z koncepcja, wedle ktorej prostota pochodzi od zlozonosci, z czym, z logicznego punktu widzenia trudno polemizowac. W ciekawy sposob tlumaczy w jaki sposob ‘geny na podatnosc na wiare’ moga przyczynic sie do sukcesu w sensie ewolucyjnym, czyli przetrwania. Podejmuje dyskusje z rozmaitymi ‘dowodami’ na istniene boga. Pokazuje formule, wedlug ktorej powstawac moga religie, m.in. ciekawy przyklad kultow cargo. Stara sie przedstawic problem istnienia lub nieustnienie boga jako zagadnienie naukowe i zastosowac do jego rozwiazania naukowa metodologie.

Dawkins jest zacieklym wrogiem fundamentalizmow, otwarcie uznaje je za niebezbieczne, przyklady widac na codzien: Nowy Jork, Madryt, Londyn, Mumbai, odradzajacy sie fundamentalizm chrzescijanski w USA z podpaleniami klinik, porwaniami i zabojstwani ginekologow, ktorzy nie odmowlili dokonania aborcji itp.

Jako ciekawostke napisze, ze wykupil na londynskich autobusach plansze z napisem: ‘Wedle wszelkiego prawdopodobienstwa bog nie istnieje. Przestan sie zamartwiac i pokochaj zycie.’ Haslo wydaje mi sie niestety nietrafione, opiera sie bowiem na blednym, jak mniemam, zalozeniu, ze osoby wierzace nie potrafia przez te wiare cieszyc sie zyciem. Osobiscie wydaje mi sie, ze ciesza sie zyciem wlasnie dlatego, ze wierza, ze tego boga maja (pomijajac kwestie, czy taka wiara jest zasadna, czy nie). W sumie zajebiscie by bylo zyc wiecznie i to pod kuratela dobrego duszka-stroza. Autorowi sie haslo jednak podoba i twierdzi, ze kampania zmusi ludzi do myslenia, a myslenie jest najwiekszym wrogiem religii. Powiedzenie ‘ciekawosc jest pierwszym stopniem do piekla’ nie moglo wszak zrodzic sie w umysle niewierzacego, bo ten nie uznaje instytucji piekla in the first place. Wole jednak traktowac ciekawosc jako podstawowy motor postepu.

Wiazanie religii z moralnoscia to kolejne nieporozumienie. Ci wierzacy, ktorzy twierdza, ze bez religii swiat pograzylby sie w anarchii i rozpuscie wystawiaja sobie jedynie swiadectwo i daja dowod, ze przyzwoici sa li tylko ze strachu.

Przeslanie ksiazki jest takie: religia sie zdewaluowala, nie ma na nia w cywilizowanym swiecie miejsca, a ateista moze byc osoba szczesliwa i moralnie zdrowa. Osobiscie, lubie myslec o sobie, ze jestem czlowiekiem wolnym i szczesliwym, moje zycie jest moje i tych z ktorymi ja sam zechce je podzielic.

Pozwole sobie na maly off: niestety polskie wydanie psuje tlumaczenie. Przeszkadza i tyle. Zle sie czyta, przypisy tlumacza sa zbyt czeste i czasem bez sensu. np. (z pamieci) tlumacz dodaje, gdy autor pisze o zagadnieniu X - ''jezeli nie wiedza panstwo nic o zagadnieniu x, to nie warto sie przejmowac, jest wiele ciekawszych rzeczy, o ktorych warto wiedziec''. No przeciez to parodia, po co ten przypis w ogole, panie Szwajcer. O przypisie we wstepie przy okazji tlumaczenia terminu 'Atheist pride' szkoda nawet sie wypowiadac. A zreszta co tam: Szwajcer dodaje w przypisie (znow cytat z pamieci): ''Dawkins nawiazuje oczywiscie do ruchu Gay Pride, dzieki ktoremu wszyscy na swiecie wiedza (przynajmniej w krajach cywilizowanych), ze homoseksualizm nie jest zadna choroba.'' To gruba nadinterpretacja, panie Szwajcer, o ile nie swiadoma manipulacja, niezaleznie juz od faktu, czy mysl dotyczaca wiedzy wyrazona w przypisie jest zasadna.

Faktem jest, ze Szwajcer ciekawie wybrnal z kilku trudnych w tlumaczeniu zaulkow, ale ogolnie tlumaczenie jest slabe i ci, ktorzy sie na tym znaja przyznaja mi racje.

Wyrazanie wlasnych opini w przypisach jest niedopuszczalne, panie Szwajcer. NIEDOPUSZALNE, a pan to robi niejednokrotnie.

Dodatkowo usmialem sie gdy Szwajcer przy okazji jakiegos trudniejszego (dla siebie) momentu w przypisach tlumaczy trudnosc w przekladzie, czy wrecz nieprzekladalnosc Dawkinsa. No smiech na sali po prostu. Niech pan zobaczy tlumaczenie chociazby ‘Samolubnego genu’ Marka Skonecznego, ksiazki technicznej i niewatpliwie trudniejszej w przekladzie. A za literature piekna, poezje itp to sie pan moze w ogole nie zabierac, skoro nie dal pan sobie rady z prostym wlasciwie tekstem. Moze przesadzam, ale lubie ladny jezyk i tyle. Chcialem miec wersje po polsku, zeby przeczytala ja i moja zona, ale z perspektywy widze, ze to bylo zmarnowane 50zl, trzeba bylo kupic oryginal.

piątek, 16 stycznia 2009

Richard Dawkins - Samolubny gen

Konsekwencja zainteresowania Darwinem byl powrot do Dawkinsa i jego teorii samolubnego genu. Ciekawe spojrzenie za organizmy zywe, jako produkt walczacych o przetrwanie replikatorow, bedacych podstawowymi jednostkami doboru. Bo ewolucja nie dziala dla dobra gatunkow, populacji, czy osobnikow; pojecia doboru grupowego, gatunkowego itp. sa bledne, ewolucja w zasadzie nie dziala dla niczyjego dobra, a jest wynikiem zroznicowanej przezywalnosci replikujacych sie bytow – replikatorow wlasnie. Tok rozumowania moze sie przy pierwszym zetknieciu wydac rewolucyjny jezeli chodzi o spojrzenie na ogolnie pojete zycie, ale nalezy pamietac, ze rewolucyjny i nowatorski to on moze faktycznie byl, ale w 1976 roku, kiedy ksiazka zostala wydana - dla wspolczesnej biologii to poglad obowiazujacy, o ile nie pojawilo sie cos jeszcze glebszego, co by mnie w sumie nie zdziwilo, postep panie. Ksiazka jest rowniez szerszym spojrzeniem na ewolucje przez dobor naturalny, jako proces, ktory nie jest ograniczony jedynie do swiata ozywionego, ale kazdego aspektu istnienia wszechswiata (darwinizm kosmiczny).

Przekonujace i przemawiajace do wyobrazni rozwiniecie mysli Darwina, ze ewolucja przez dobor nie jest procesem przypadkowym, ale prawidlowym. A zycie i powstawanie gatunkow procesem naturalnym, a nie cudownym.

czwartek, 15 stycznia 2009

Fachoffcy

Tak sie zlozylo, ze wymienialismy w chacie pralke piekarnik i kuchenke elektryczna. Nic prostszego, wybor, platnosc i obietnica ze strony davidphillips.co.uk ze wszystko bedzie dostarczone i zainstalowane nastepnego dnia. O naiwnosci...

Podejscie 1: przyjezdzaja dwaj specjalisci, przywoza kuchenke i pralke. Pralki zaintalowac sie nie da – za krotki waz odplywowy, generalnie rozmowa krotka, ktos przyjedzie jutro i zrobi. W kuchence po podlaczeniu dzialaja dwa palniki czterech (te talerze znaczy, bo elektryczna). Specjalisci nie wiedza dlaczego, ale mowia, ze dwa pozostale moze zaczna dzialac pozniej heheheh. Mowie, ze w takim razie niech biora te kuchenke z powrotem, jutro przywoza nowa, a poki co niech z powrotem podlacza stara. Nieststy nie da rady, bo specjalisci byli szkoleni w podlaczaniu tylko takich kuchenek, jakie sami sprzedaja. Wiadomo, sa to 3 kable, ale bhp i chujemuje i nie podlacza, bo nie moga i koniec. Przyjedzie ktos jutro.

Podejscie 2: Przyjeazdza inna para, przywozi piekarnik i mowi, ze zabiara stara pralke. Ja na to, ze stara jest nadal przylaczona i czy maja ten waz, zeby podlaczyc stara. Nie maja. Kuchenki nowej tez nie maja, nie ma na stanie. Ktos przyjedzie jutro.

Podejscie 3, krotkie: – przyjechala znow inna para po stara pralke, wyjechali z niczym obiecawaszy uprzednio wizyte nazajutrz, norma. Nowej podlaczyc sie nie da, bo stara jest w zabudowie i trzeba rozebrac meble w kuchni, zasadniczo juz mialem polewke z kazdej kolejnej wizyty i zalowalem, ze nie mam ukrytej kamery, zeby ich z partyzanta filmowac. Na bezczela nie chcialem im aparatu pod nos podtykac.

Podejscie 4 – znow inna para fachowcow. Patrze – Polacy, Grzesiek i Jasiek, mysle sobie: zobaczymy ile warta jest dobra opinia. Chlopaki przyjechali oczywiscie po stara pralke. Zdziwieni, ze nowa nie podlaczona, wzieli i podlaczyli, zaden dluzszy waz nie byl potrzebny. Faktycznie operacja wymagala nieco gimnastyki, ale wiadomo bylo od poczatku, ze bedzie okej. Mile zaskoczenie, brawo chlopaki. Kuchenki nowej nie bylo.

Podejscie 5 – nowa kuchenka, dwaj nowi fachowcy – Rumuni. Mysle, fajnie, sie porowna z naszymi. Mowia, ze ta pierwsa nie dziala, bo jakas tam blaszka wpadla do srodka, co sie zdarza. Przylaczaja. Po przylaczeniu wywala korki. Przylaczaja drugi raz, mowia, ze moze byc ciezko, bo kabel nie taki jak powinien. Pytam, czy jako fachmani od instalacji kuchenek nie powinni miec takich rzczcy w samochodzie. Powinni, ale tylko wtedy jak wiedza, ze kabel bedzie potrzebny. Tym razem nie wiedzieli. Drugie przylaczenie – fachman zostaje porazony pradem, chyba mocno, bo az sie zachwial na nogach, ledwo powstrzymalem smiech. Mowi, ze mu sie kreci w glowie i wiecej przylaczac nie bedzie, ktos przyjedzie jutro z kablem.

Podejscie 6 – Dwoch nowych fachowcow, przywozi nowa kuchenke. Mowie od razu, zeby nie zgubili blaszki, bo beda dzialac tylko 2 palniki. Klada te kuchenke na blat, kuchenka sie obsuwa, chac ja zlapac przyciskaja do piekarnika, szyba w drebiezgi... Chcialo mi sie smiac, ale wyraz twarzy ze znudzonego zmienil mi sie w niezwykle zaciekawiony, co ich tez wprawilo w zdumienie. Pomyslalem, ze jestem zajebisty i cierpliwy. Poczulem sie jak w ukrytej kamerze. Jednym z fachowcow byl Polak imieniem Irek, wiec wstapila we mnie nadzieja. Po niefortunnym, poczatku, mimo rad kolegi by odpuscil (bo jutro przyjedzie ktos inny i zrobi) nie dal za wygrana, kuchenke podlaczyl mimo braku innego kabla i stwierdzil, ze Rumuni powinni byli dac rade, bo pracuja w firmie od 15 lat, a job nie byl wcale trudny. Jego kolega o korzeniach afrykanskich powiedzial, ze nowy piekarnik przyjedzie moze nawet dziasiaj, co Irek skwitowal rada po polsku, zebym na to nie liczyl.

Podejscie 7a – przyjezdza 2 fachowcow, maja nowy piekarnik, ale tez nowa kuchenke i pralke, nie wiedza o co chodzi. Zdebialem rowniez, mowie, zeby podlaczyli piekarnik a z reszta dali sobie spokoj. Piekarnik okazuje sie byc inny niz zamowiony, odjezdzaja.

Podejscie 7b – wracaja po kwadransie, mowia, ze tamtych piekarnikow, co zniszczyli juz nie ma na stanie (na 99% lipa) i ze maja taki, albo trzeba bedzie czekac. Mowie, zeby wsawili ten co maja – po pierwsze kasa nie moja, wiec zasadniczo wbijam, po drugie widze juz swiatelko w tunelu i koniec wizyt fachowcow, a po trzecie piekarnik jest z Wronek, wiec przypadkiem wespre rodzimy przemysl. Podlaczaja. DZIALA taddddaaaaaaammm

Od pierwszej do ostatniej wizyty uplynely jakies 3 tygodnie. Fachowosc specjalistow od instalacji powalila mnie na kolana.

Kaczka upieczona w piekarniku z Wronek byla tak zajebiaszcza, ze warto bylo przez to przechodzic. Tylko nie wiem ile w tym zaslug piekarnika, a ile Moniczki. Pralka ma zajebiste 15-minutowe programy, chwila moment i wyprane – nie wiem, czy to dzisiaj norma, gdyz nie interesuje sie pralkami.

niedziela, 11 stycznia 2009

Charles Darwin – O powstawaniu gatunkow

Jako, ze prawdy objawione sie w mojej glowie zdewaluowaly (wiem, krotko przed trzydziestka... coz, lepiej pozno niz wcale) czlowiek zaczal sobie od nowa stawiac pewne pytania. Miedzy innymi na temat zycia wlasnie. Ksiazke polecam, bo zrobila na mnie ogromne wrazenie. Przenikliwosc, bystrosc i inteligencja autora po prostu porazaja, a jego szacunek i pelne grzecznosci i taktu zwracanie sie do oponentow... wspanialy przyklad wykwintnosci wyspiarskej arystokracji. Wszystko pisane przesmacznym jezykiem, swietne tlumaczenie (wpisze nazwisko tlumacza pozniej)

Do przeciwnikow teorii ewolucji droga doboru naturalnego mam tylko jedna prosbe: uprasza sie o niepitolenie na ten temat bez przeczytania i zrozumienia Darwina. Szpile mozna wetknac wszedzie, szczegolnie jezeli motorem jest ignorancja, ale draznie mnie (w sumie powinno bawic) wypowiadanie sie w temacie, na ktory nie przeczytalo sie fundamentalnego dziela. W swietle wszechstronnych wyjasnien Darwina inna podstawa teorii powstawania gatunkow nie moze (biorac pod uwage dostepne obecnie dowody naukowe) trzymac sie kupy. Stworzenie podstaw teorii ewolucji bylo tym bardziej zdumiewajace, ze autor nie dysponowal osiagnieciami genetyki, co znakomicie utrudnialo myslenie, pozbawialo go bowiem niepodwazalnego wyjasnienia przyczyn zmiennosci i mechanizmu dziedziczenia – fenotypowych efektow genotypu. Widzicie kochani – naukowiec czuje opor przed powiedzeniem, ze cos jest niemozliwe, albo wiecznie obowiazujace. Sila nauki polega na tym, ze jest wiecznie rozwijajacym sie projektem ludzkosci, ale brak pewnosci co do prawdziwosci jakiegokolwiek sadu nie moze byc traktowany jako dowod na jego falszywosc.

Jeszcze tylko dodam na wszelki wypadek, ze uwazam twierdzenia, ze teoria ewolucji to jednak teoria i ze trzeba udowodnic, i ze nie na pewno, i ze dziury sa itd... za belkot i bzdury. Radze sie zapoznac z definicja teorii naukowej zamiast uwazac, ze teoria to niczym nie poparta opinia wyglaszana przez Andrzeja spod siodemki i Wladzia imigranta ze Swinskich Blot po uporaniu sie ze zgrzewka piwa z Biedronki, koniecznie z napisem ‘strong’. Polecam jednak Darwina.

piątek, 9 stycznia 2009

Start

Napisze tu po pare slow o ksiazkach, ktore, moim zdaniem, bardzo warte sa przeczytania. Bedzie to oczywiscie z zalozenia bardzo subiektywna lista, nie wiem, jak czesto aktualizowana. Cele zmieszczenia tej listy na www sa dwa: pierwszy - moze kogos te ksiazki zainteresuja i przy okazji bedzie ciekawy przyczynek do rozmowy (zakladam bowiem, ze beda tu zagladac w wiekszosci osoby, ktore znam osobiscie); drugi (wazniejszy) cel jest taki, ze posluzy mi za przypomnienie, do ktorych pozycji mam siegnac ponownie, bo takie sobie przyjalem kryterium selekcji tytulow.

Beda to krotkie notki, nie mam ani ambicji, ani zamiaru pisac recenzji. Chetnie pogadam, jezeli cos kogos bardziej zainteresuje. Nie bede wglebiac sie w szczegoly, bo tematy poruszane w prezentowanych ksiazkach moga bywac kontrowersyjne, a nie mam zamiaru wywolywac oburzenia i tasiemcowych dyskusji, bo po pierwsze nie mam czasu, a po drugie, cytujac kolege ‘nie bede wam tu ksiazek przepisywal’. Zachecam do lektury.