czwartek, 15 stycznia 2009

Fachoffcy

Tak sie zlozylo, ze wymienialismy w chacie pralke piekarnik i kuchenke elektryczna. Nic prostszego, wybor, platnosc i obietnica ze strony davidphillips.co.uk ze wszystko bedzie dostarczone i zainstalowane nastepnego dnia. O naiwnosci...

Podejscie 1: przyjezdzaja dwaj specjalisci, przywoza kuchenke i pralke. Pralki zaintalowac sie nie da – za krotki waz odplywowy, generalnie rozmowa krotka, ktos przyjedzie jutro i zrobi. W kuchence po podlaczeniu dzialaja dwa palniki czterech (te talerze znaczy, bo elektryczna). Specjalisci nie wiedza dlaczego, ale mowia, ze dwa pozostale moze zaczna dzialac pozniej heheheh. Mowie, ze w takim razie niech biora te kuchenke z powrotem, jutro przywoza nowa, a poki co niech z powrotem podlacza stara. Nieststy nie da rady, bo specjalisci byli szkoleni w podlaczaniu tylko takich kuchenek, jakie sami sprzedaja. Wiadomo, sa to 3 kable, ale bhp i chujemuje i nie podlacza, bo nie moga i koniec. Przyjedzie ktos jutro.

Podejscie 2: Przyjeazdza inna para, przywozi piekarnik i mowi, ze zabiara stara pralke. Ja na to, ze stara jest nadal przylaczona i czy maja ten waz, zeby podlaczyc stara. Nie maja. Kuchenki nowej tez nie maja, nie ma na stanie. Ktos przyjedzie jutro.

Podejscie 3, krotkie: – przyjechala znow inna para po stara pralke, wyjechali z niczym obiecawaszy uprzednio wizyte nazajutrz, norma. Nowej podlaczyc sie nie da, bo stara jest w zabudowie i trzeba rozebrac meble w kuchni, zasadniczo juz mialem polewke z kazdej kolejnej wizyty i zalowalem, ze nie mam ukrytej kamery, zeby ich z partyzanta filmowac. Na bezczela nie chcialem im aparatu pod nos podtykac.

Podejscie 4 – znow inna para fachowcow. Patrze – Polacy, Grzesiek i Jasiek, mysle sobie: zobaczymy ile warta jest dobra opinia. Chlopaki przyjechali oczywiscie po stara pralke. Zdziwieni, ze nowa nie podlaczona, wzieli i podlaczyli, zaden dluzszy waz nie byl potrzebny. Faktycznie operacja wymagala nieco gimnastyki, ale wiadomo bylo od poczatku, ze bedzie okej. Mile zaskoczenie, brawo chlopaki. Kuchenki nowej nie bylo.

Podejscie 5 – nowa kuchenka, dwaj nowi fachowcy – Rumuni. Mysle, fajnie, sie porowna z naszymi. Mowia, ze ta pierwsa nie dziala, bo jakas tam blaszka wpadla do srodka, co sie zdarza. Przylaczaja. Po przylaczeniu wywala korki. Przylaczaja drugi raz, mowia, ze moze byc ciezko, bo kabel nie taki jak powinien. Pytam, czy jako fachmani od instalacji kuchenek nie powinni miec takich rzczcy w samochodzie. Powinni, ale tylko wtedy jak wiedza, ze kabel bedzie potrzebny. Tym razem nie wiedzieli. Drugie przylaczenie – fachman zostaje porazony pradem, chyba mocno, bo az sie zachwial na nogach, ledwo powstrzymalem smiech. Mowi, ze mu sie kreci w glowie i wiecej przylaczac nie bedzie, ktos przyjedzie jutro z kablem.

Podejscie 6 – Dwoch nowych fachowcow, przywozi nowa kuchenke. Mowie od razu, zeby nie zgubili blaszki, bo beda dzialac tylko 2 palniki. Klada te kuchenke na blat, kuchenka sie obsuwa, chac ja zlapac przyciskaja do piekarnika, szyba w drebiezgi... Chcialo mi sie smiac, ale wyraz twarzy ze znudzonego zmienil mi sie w niezwykle zaciekawiony, co ich tez wprawilo w zdumienie. Pomyslalem, ze jestem zajebisty i cierpliwy. Poczulem sie jak w ukrytej kamerze. Jednym z fachowcow byl Polak imieniem Irek, wiec wstapila we mnie nadzieja. Po niefortunnym, poczatku, mimo rad kolegi by odpuscil (bo jutro przyjedzie ktos inny i zrobi) nie dal za wygrana, kuchenke podlaczyl mimo braku innego kabla i stwierdzil, ze Rumuni powinni byli dac rade, bo pracuja w firmie od 15 lat, a job nie byl wcale trudny. Jego kolega o korzeniach afrykanskich powiedzial, ze nowy piekarnik przyjedzie moze nawet dziasiaj, co Irek skwitowal rada po polsku, zebym na to nie liczyl.

Podejscie 7a – przyjezdza 2 fachowcow, maja nowy piekarnik, ale tez nowa kuchenke i pralke, nie wiedza o co chodzi. Zdebialem rowniez, mowie, zeby podlaczyli piekarnik a z reszta dali sobie spokoj. Piekarnik okazuje sie byc inny niz zamowiony, odjezdzaja.

Podejscie 7b – wracaja po kwadransie, mowia, ze tamtych piekarnikow, co zniszczyli juz nie ma na stanie (na 99% lipa) i ze maja taki, albo trzeba bedzie czekac. Mowie, zeby wsawili ten co maja – po pierwsze kasa nie moja, wiec zasadniczo wbijam, po drugie widze juz swiatelko w tunelu i koniec wizyt fachowcow, a po trzecie piekarnik jest z Wronek, wiec przypadkiem wespre rodzimy przemysl. Podlaczaja. DZIALA taddddaaaaaaammm

Od pierwszej do ostatniej wizyty uplynely jakies 3 tygodnie. Fachowosc specjalistow od instalacji powalila mnie na kolana.

Kaczka upieczona w piekarniku z Wronek byla tak zajebiaszcza, ze warto bylo przez to przechodzic. Tylko nie wiem ile w tym zaslug piekarnika, a ile Moniczki. Pralka ma zajebiste 15-minutowe programy, chwila moment i wyprane – nie wiem, czy to dzisiaj norma, gdyz nie interesuje sie pralkami.

0 komentarze:

Prześlij komentarz