piątek, 29 stycznia 2010

Restauracja Matii sie zepsula

Chodzi o te orientalna w Andersii. Napisze krotko i w zasadzie dla porzadku, bo widze, ze w poprzednich notkach sie nad tym miejscem za bardzo rozplywalem. No wiec nie ma juz nad czym, podaja tam sushi niewiele odbiegajace poziomem od dowolnej innej losowo wybranej poznanskiej suszarni. Nie wiem, czy to kwestia nowego personelu, zmiany dostawcy, czy czegokolwiek innego, fakt jest jednak taki, ze jakosc spadla i restauracja niczym juz sie specjalnym nie wyroznia. Wielka szkoda. Na pierwsze miejsce, mimo sztywnego klimatu, musi wrocic Sakana. Bardzo dawno tam nie bylismy, ale nadal w odmetach pamieci widze i czuje sushi wyrozniajace sie jakoscia.

Dodatkowym zawodem byla proba zamowienia z dostawa do domu – zadzwonilem ze 3 moze 4 minuty po wpol do jedenastej – ‘o tej godzinie to moze pan sobie odebrac osobiscie’ oznajmil suchy glos z sluchawki. Za chwile zadzwonilem ponownie, bo na ulotce mialem napisane, ze czynne do polnocy, pewnie stara ulotka, ale zapytalem do ktorej mozna skladac zamowienia na dowoz – ‘do wpol do jedenastej’, nosz kurwa mac, to dzwonie chwile po i pocaluj sie pan w dupe? Bardzo slabo to wyszlo, staralem sie zrozumiec, bo sam za szczeniecych lat dorabialem w cateringu i wiem jak bardzo juz sie nie chce pod koniec szychty brudzic blatow, wyciagac pochowanych skladnikow itp, slowem jak sie skutecznie zniecheca namolnego klienta i odwodzi go od zawracania dupy zmeczonemu calym dniem personelowi, ale niestety nie zrozumialem. Patrze teraz z perspektywy wymagajacego klienta skladajacego zamowienie za dwie stowy w lokalu pretendujacym do nieco innej opinii, niz wloski fastfood, w ktorym onegdaj lepilem ciasto na pizze. Duzy minus. Zna kto przyzwoity lokal w Poznaniu, ktory do jedenastej bez marudzenia przywiezie sushi? Prosze o polecenie.
Tego ostatniego wieczoru przed wyjazdem z Poznania na deske wylozylem kilka nadziewanych tunczykiem zielonych oliwek, skroilem pare kawalkow stiltona i podsuszonej polskiej kielbasy, otworzylem browara, zapuscilem eske rock, usiadlem z Monia na zajebiscie wygodnej skorzanej sofie, ktora zostala mi w mieszkaniu po poprzednich wlascicielach i pomyslalem kot cie, Matii, drapal (tylko troche wulgarniej i zamiast kota byl pies, za Hackenbushem). Zrobilo mi sie blogo.

Przy okazji kolejnych odwiedzin Poznania wybieramy sie do Sekai i Art Sushi w Starym Browarze, na ten drugi lokal szczegolnie sie ciesze i czekam, bo kilkakrotnie mijalismy go szczerze zaintrygowani, ale jakos zawsze byly juz inne plany.