piątek, 19 marca 2010

Susan Blackmore – Maszyna memowa


Ksiazka o ewolucji idei kupiona pod wplywem zainteresowania Dawkinsem, ktory o memach wspominal juz w ‘Samolubnym genie’, nie chcac ograniczac pojecia replikatorow wylacznie do genow. Proponuje czytac po zapoznaniu sie z Dawkinsem - autorka opiera sie na jego teorii, pisze jedynie o innym rodzaju replikatorow. Zarowno wobec memow, jak i genow mozna powiedziec, ze istnieje zmiennosc, dobor i dziedziczenie (za pomoca takiego, czy innego mechanizmu). Warunki do zaistniena ewolucji sa zatem spelnione.

Biologia znakomicie i przekonujaco wyjasnia dlaczego jestesmy w tak znacznym stopniu podobni do innych stworzen, praca Blackmore stawia sobie za cel odpowiedz na pytanie odwrotne: co sprawia, ze jestesmy tak odmienni? Ciekawie podejmuje tez problematyke jazni: czym jestesmy, gdzie jestesmy (tzn gdzie jest osrodek jazni), jak i dlaczego dzialamy, podejmujemy decyzje itp.
Wbrew ambicjom autorki nie sadze, aby ta praca dala fundament pod przyszla istotna galaz nauki, co najwyzej moze jakis poboczny prad w filozofii i to tez przy sprzyjajacych wiatrach.

Ksiazka wlasciwie nie powinna sie tu znalezc, bo nie spelnia kryterium – drugi raz czytac nie planuje. Ale jest w miare ciekawym rozwinieciem mysli Dawkinsa, ktorego lubie, wiec polecam.

Na marginesie - bardzo drazniace sa uwagi Jana Strzalki, szumnie nazwane komentarzem krytycznym. Ow komentarz ogranicza sie do kilku zaledwie jednozdaniowych wtracen w przypisach u dolu strony wytykajacych pewne drobne niescislosci, ktore nijak, albo w naprawde minimalnym stopniu wplywaja na logike wywodu. Rozumialbym artykul krytyczny w ramach poslowia na przyklad, ale tu i owdzie na sile wepchniete przytyki to zwyczajne czepialstwo, ktore najzwyczajniej w swiecie drazni.