niedziela, 18 stycznia 2009

Richard Dawkins – Bog urojony

Autor jest ateista i jasno wyklada swoj poglad na religie i pojecie istoty najwyzszej. Jako biolog ewolucjonista nie moze zgodzic sie z koncepcja, wedle ktorej prostota pochodzi od zlozonosci, z czym, z logicznego punktu widzenia trudno polemizowac. W ciekawy sposob tlumaczy w jaki sposob ‘geny na podatnosc na wiare’ moga przyczynic sie do sukcesu w sensie ewolucyjnym, czyli przetrwania. Podejmuje dyskusje z rozmaitymi ‘dowodami’ na istniene boga. Pokazuje formule, wedlug ktorej powstawac moga religie, m.in. ciekawy przyklad kultow cargo. Stara sie przedstawic problem istnienia lub nieustnienie boga jako zagadnienie naukowe i zastosowac do jego rozwiazania naukowa metodologie.

Dawkins jest zacieklym wrogiem fundamentalizmow, otwarcie uznaje je za niebezbieczne, przyklady widac na codzien: Nowy Jork, Madryt, Londyn, Mumbai, odradzajacy sie fundamentalizm chrzescijanski w USA z podpaleniami klinik, porwaniami i zabojstwani ginekologow, ktorzy nie odmowlili dokonania aborcji itp.

Jako ciekawostke napisze, ze wykupil na londynskich autobusach plansze z napisem: ‘Wedle wszelkiego prawdopodobienstwa bog nie istnieje. Przestan sie zamartwiac i pokochaj zycie.’ Haslo wydaje mi sie niestety nietrafione, opiera sie bowiem na blednym, jak mniemam, zalozeniu, ze osoby wierzace nie potrafia przez te wiare cieszyc sie zyciem. Osobiscie wydaje mi sie, ze ciesza sie zyciem wlasnie dlatego, ze wierza, ze tego boga maja (pomijajac kwestie, czy taka wiara jest zasadna, czy nie). W sumie zajebiscie by bylo zyc wiecznie i to pod kuratela dobrego duszka-stroza. Autorowi sie haslo jednak podoba i twierdzi, ze kampania zmusi ludzi do myslenia, a myslenie jest najwiekszym wrogiem religii. Powiedzenie ‘ciekawosc jest pierwszym stopniem do piekla’ nie moglo wszak zrodzic sie w umysle niewierzacego, bo ten nie uznaje instytucji piekla in the first place. Wole jednak traktowac ciekawosc jako podstawowy motor postepu.

Wiazanie religii z moralnoscia to kolejne nieporozumienie. Ci wierzacy, ktorzy twierdza, ze bez religii swiat pograzylby sie w anarchii i rozpuscie wystawiaja sobie jedynie swiadectwo i daja dowod, ze przyzwoici sa li tylko ze strachu.

Przeslanie ksiazki jest takie: religia sie zdewaluowala, nie ma na nia w cywilizowanym swiecie miejsca, a ateista moze byc osoba szczesliwa i moralnie zdrowa. Osobiscie, lubie myslec o sobie, ze jestem czlowiekiem wolnym i szczesliwym, moje zycie jest moje i tych z ktorymi ja sam zechce je podzielic.

Pozwole sobie na maly off: niestety polskie wydanie psuje tlumaczenie. Przeszkadza i tyle. Zle sie czyta, przypisy tlumacza sa zbyt czeste i czasem bez sensu. np. (z pamieci) tlumacz dodaje, gdy autor pisze o zagadnieniu X - ''jezeli nie wiedza panstwo nic o zagadnieniu x, to nie warto sie przejmowac, jest wiele ciekawszych rzeczy, o ktorych warto wiedziec''. No przeciez to parodia, po co ten przypis w ogole, panie Szwajcer. O przypisie we wstepie przy okazji tlumaczenia terminu 'Atheist pride' szkoda nawet sie wypowiadac. A zreszta co tam: Szwajcer dodaje w przypisie (znow cytat z pamieci): ''Dawkins nawiazuje oczywiscie do ruchu Gay Pride, dzieki ktoremu wszyscy na swiecie wiedza (przynajmniej w krajach cywilizowanych), ze homoseksualizm nie jest zadna choroba.'' To gruba nadinterpretacja, panie Szwajcer, o ile nie swiadoma manipulacja, niezaleznie juz od faktu, czy mysl dotyczaca wiedzy wyrazona w przypisie jest zasadna.

Faktem jest, ze Szwajcer ciekawie wybrnal z kilku trudnych w tlumaczeniu zaulkow, ale ogolnie tlumaczenie jest slabe i ci, ktorzy sie na tym znaja przyznaja mi racje.

Wyrazanie wlasnych opini w przypisach jest niedopuszczalne, panie Szwajcer. NIEDOPUSZALNE, a pan to robi niejednokrotnie.

Dodatkowo usmialem sie gdy Szwajcer przy okazji jakiegos trudniejszego (dla siebie) momentu w przypisach tlumaczy trudnosc w przekladzie, czy wrecz nieprzekladalnosc Dawkinsa. No smiech na sali po prostu. Niech pan zobaczy tlumaczenie chociazby ‘Samolubnego genu’ Marka Skonecznego, ksiazki technicznej i niewatpliwie trudniejszej w przekladzie. A za literature piekna, poezje itp to sie pan moze w ogole nie zabierac, skoro nie dal pan sobie rady z prostym wlasciwie tekstem. Moze przesadzam, ale lubie ladny jezyk i tyle. Chcialem miec wersje po polsku, zeby przeczytala ja i moja zona, ale z perspektywy widze, ze to bylo zmarnowane 50zl, trzeba bylo kupic oryginal.

0 komentarze:

Prześlij komentarz