<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736</id><updated>2011-11-12T10:53:51.774+01:00</updated><title type='text'>marych.pl</title><subtitle type='html'>dopoki wiemy o co chodzi ty i ja bedziemy wiecznie mlodzi</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>18</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-3506729208700486266</id><published>2010-10-30T23:32:00.002+02:00</published><updated>2010-10-30T23:35:21.153+02:00</updated><title type='text'>Obejrzalem jeszcze raz</title><content type='html'>z okazji 50 rocznicy urodzin diego. polecam nadal niezmiennie, albo jeszcze bardziej. zajebisty koles.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-3506729208700486266?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/3506729208700486266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/10/obejrzalem-jeszcze-raz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/3506729208700486266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/3506729208700486266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/10/obejrzalem-jeszcze-raz.html' title='Obejrzalem jeszcze raz'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-5522250844074851618</id><published>2010-07-17T11:54:00.009+02:00</published><updated>2010-07-25T04:11:17.841+02:00</updated><title type='text'>Maradona by Kustirica, rez. Emir Kusturica – dokument o czlowieku.</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_xxkE7xtrlI0/TEF_XxFxuoI/AAAAAAAAABw/gGI2s8oKYg8/s1600/Maradona-par-Kusturica.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494813066660002434" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 240px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_xxkE7xtrlI0/TEF_XxFxuoI/AAAAAAAAABw/gGI2s8oKYg8/s320/Maradona-par-Kusturica.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Maradona wedlug Kusturicy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy mundial jaki zapadl mi w pamieci to przezywane z wypiekami na twarzy mistrzostwa goracego lata ’86 roku w Meksyku. Argentyna zachwycila wygrywajac w wielkim stylu po historycznym finale z Niemcami (wtedy jeszcze Zachodnimi). Piszac Argentyna mam jednak na mysli ikone futbolu, pilkarza doskonalego, boga boiska - oczywiscie Diego Maradone. W kazdej dyscyplinie czlowiek ma jakichs idoli, postaci uosabiajace dana dyscypline (wybory moga sie naturalnie roznic, zalezec od miejsca urodzenia, wieku itp). Koszykowka to dla mnie Michael Jordan, boks Mike Tyson (jestem zbyt mlody, by pamietac Alego), F1 Prost i Senna, lekka atletyka Carl Lewis, zapasy Andrzej Wronski ;) mozna by dalej w nieskonczonosc. Jezeli chodzi o kopana, dla mnie osobiscie niekwestionowany krol boiska jest jeden i nazywa sie wlasnie Maradona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstyd sie przyznac, bo widze teraz w sieci, ze film, o ktorym chce napisac pare slow to rzecz raczej znana, ale zasiadajac przed telwizorem, bez wiedzy kto jest autorem, spodziewalem sie kolejnej godzinnej papki z kilkoma wielkimi golami, triumfem w ’86, lzami 4 lata pozniej, ogolnie tymi wszystkimi wielkimi boiskowymi momentami z reka boga i bramka stulecia na czele, gesto przeplatanymi siatka narkotykowych i dopingowych skandali. Zaskoczony zostalem zajebiscie pozytywnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Emira Kusturicy, bo to on jest autorem i rezyserem, nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiac, wystarczy zatem, ze napisze, ze i tym razem wykonal swietna, profesjonalna i gleboka robote.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest oczywiscie futbol i sa narkotyki, bo trudno by bylo od tego uciec, autor jednak idzie sporo dalej i wiele aspektow zycia sportowca mocno mnie zaskoczylo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest Maradona – socjalista, mocno zaangazowany i swiadomy politycznie, kumplujacy sie ale i dyskutujacy z Fidelem i Chavezem butownik przeciw imperializmowi amerykanskiemu i angielskiemu (to glownie pretensje Falklandy, powiedzmy, ze zrozumiale z punktu widzenia Argentynczyka). ‘Gdybym nie byl pilkarzem, bylbym rewolucjonista’ – mowi z nutka poludniowoamerykanskeigo romantycznego bojownika w glosie, wskazujac na tatuaze z podobiznami Castro i Che. Z raczej radykalnymi pogladami mozna sie oczywiscie nie zgadzac, ale zdziwienie i szacunek wywoluje fakt, jakie sa szczere.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest i Maradona rodzinny - maz i przede wszystkim ojciec w pelni zdajacy sobie sprawe jak wielka krzywde wyrzadzil rodzinie, swoim corkom i sobie nie potrafiac zapanowac nad kokaina. Ze szczerymi lzami w oczach wyznaje ile te dragi zabraly mu zycia i ile jego samego nie pozwolily poznac swiatu. Nie moze sobie darowac wspolnie spedzanych rodzinnych chwil, ktore zna jedynie z zapisow wideo, bo rzeczywiste wspomnienia przycmiewa, albo i zupelnie wymazuje kokainowy high.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest oczywiscie bohater mas, zarowno w Neapolu, gdzie osiagnal szczyt kariery klubowej (w sumie chyba jednoczesnie i dno zycia osobistego) oraz oczywiscie w Argentynie, gdzie powstal kosciol jego apostolow, La Iglesia Maradoniana, odpal pozytywny i absolutny, w sumie takiego kosciola to i ja moglbym byc czlonkiem i takiego boga wyznawca. Jest tez czlowiek, ktory od wczesnego dziecinstwa zdawal sobie sprawe ze swojego geniuszu, wiedzial po co zyje i czego dokona i, co ciakawe, w wypowiedziach w tym tonie nie ma zadnego zadecia, bufonady, czy arogancji. Sa rowniez odwiedziny miejsc, w ktorych sie wychowal i osob, ktore go ksztaltowaly.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tez rzecz, ktora mnie absolutnie rozbila - Maradona spiewajacy i to calkiem przyzwoicie. Gdy w lokalnym barze karaoke wykonuje piosenke napisana na swoja czesc przez Rodrigo ‘La mano de Dios’ (polecam na youtube) powolutku porywa na scene coraz wiecej osob, w tym swoje dwie prawie dorosle corki, a wzruszona zona przyglada sie wszystkiemu z publicznosci, rowniez podspiewujac... no jest w tej chwili cos bardzo emocjonalnego, wzruszajacego, sprawiajacego, ze czlowiek popada w dziwny rodzaj melancholii, nie wiem, nie umiem pisac o takich rzczach, w kazdym razie lzy same naplynely mi do oczu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film nazywa sie Maradona by Kusturica i jest absolutnie obowiazkowy dla fanow futbolu, zwlaszcza tych, dla ktorych bohater jest jedynie pilkarzem – narkomanem. Ale oczywiscie nie tylko. Wielki szacunek dla Kusturicy za to, ze postanowil powalczyc ze stereotypem, z trudem najpierw jakos dotarl do Maradony, zdolal przekonac go do swoich intencji, nie bez trudu zdobyc zaufanie, sklonic do prywatnych rozmow na tematy wszelakie i pokazac oblicza, ktorych malo kto moglby sie spodziewac. Widac, ze panowie sie zakumplowali, mieli po przelamaniu pierwszych lodow sporo frajdy z pracy i mysle, ze ta przygoda im obu wyszla na dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie jedna z lepszych rzeczy na jakie udalo mi sie trafic w telewizji od dluzszego czasu, dwa dni pozniej kupilem sobie na dvd.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W finalowej scenie, gdy Manu Chao przy akompaniamencie gitar zaspiewal na ulicy przed Maradona napisana specjalnie dla niego piosenke ‘La vida tombola’ wzruszylem sie po raz drugi.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-5522250844074851618?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/5522250844074851618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/07/maradona-by-kustirica-2008-rez-emir.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/5522250844074851618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/5522250844074851618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/07/maradona-by-kustirica-2008-rez-emir.html' title='Maradona by Kustirica, rez. Emir Kusturica – dokument o czlowieku.'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xxkE7xtrlI0/TEF_XxFxuoI/AAAAAAAAABw/gGI2s8oKYg8/s72-c/Maradona-par-Kusturica.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-4775089704007499271</id><published>2010-03-19T20:50:00.002+01:00</published><updated>2010-03-19T20:52:48.787+01:00</updated><title type='text'>Susan Blackmore – Maszyna memowa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Ksiazka o ewolucji idei kupiona pod wplywem zainteresowania Dawkinsem, ktory o memach wspominal juz w ‘Samolubnym genie’, nie chcac ograniczac pojecia replikatorow wylacznie do genow. Proponuje czytac po zapoznaniu sie z Dawkinsem - autorka opiera sie na jego teorii, pisze jedynie o innym rodzaju replikatorow. Zarowno wobec memow, jak i genow mozna powiedziec, ze istnieje zmiennosc, dobor i dziedziczenie (za pomoca takiego, czy innego mechanizmu). Warunki do zaistniena ewolucji sa zatem spelnione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biologia znakomicie i przekonujaco wyjasnia dlaczego jestesmy w tak znacznym stopniu podobni do innych stworzen, praca Blackmore stawia sobie za cel odpowiedz na pytanie odwrotne: co sprawia, ze jestesmy tak odmienni? Ciekawie podejmuje tez problematyke jazni: czym jestesmy, gdzie jestesmy (tzn gdzie jest osrodek jazni), jak i dlaczego dzialamy, podejmujemy decyzje itp. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wbrew ambicjom autorki nie sadze, aby ta praca dala fundament pod przyszla istotna galaz nauki, co najwyzej moze jakis poboczny prad w filozofii i to tez przy sprzyjajacych wiatrach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ksiazka wlasciwie nie powinna sie tu znalezc, bo nie spelnia kryterium – drugi raz czytac nie planuje. Ale jest w miare ciekawym rozwinieciem mysli Dawkinsa, ktorego lubie, wiec polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie - bardzo drazniace sa uwagi Jana Strzalki, szumnie nazwane komentarzem krytycznym. Ow komentarz ogranicza sie do kilku zaledwie jednozdaniowych wtracen w przypisach u dolu strony wytykajacych pewne drobne niescislosci, ktore nijak, albo w naprawde minimalnym stopniu wplywaja na logike wywodu. Rozumialbym artykul krytyczny w ramach poslowia na przyklad, ale tu i owdzie na sile wepchniete przytyki to zwyczajne czepialstwo, ktore najzwyczajniej w swiecie drazni.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-4775089704007499271?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/4775089704007499271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/03/susan-blackmore-maszyna-memowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/4775089704007499271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/4775089704007499271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/03/susan-blackmore-maszyna-memowa.html' title='Susan Blackmore – Maszyna memowa'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-6283683831373702559</id><published>2010-01-29T05:37:00.011+01:00</published><updated>2010-03-19T20:53:20.611+01:00</updated><title type='text'>Restauracja Matii sie zepsula</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chodzi o te orientalna w Andersii. Napisze krotko i w zasadzie dla porzadku, bo widze, ze w poprzednich notkach sie nad tym miejscem za bardzo rozplywalem. No wiec nie ma juz nad czym, podaja tam sushi niewiele odbiegajace poziomem od dowolnej innej losowo wybranej poznanskiej suszarni. Nie wiem, czy to kwestia nowego personelu, zmiany dostawcy, czy czegokolwiek innego, fakt jest jednak taki, ze jakosc spadla i restauracja niczym juz sie specjalnym nie wyroznia. Wielka szkoda. Na pierwsze miejsce, mimo sztywnego klimatu, musi wrocic Sakana. Bardzo dawno tam nie bylismy, ale nadal w odmetach pamieci widze i czuje sushi wyrozniajace sie jakoscia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowym zawodem byla proba zamowienia z dostawa do domu – zadzwonilem ze 3 moze 4 minuty po wpol do jedenastej – ‘o tej godzinie to moze pan sobie odebrac osobiscie’ oznajmil suchy glos z sluchawki. Za chwile zadzwonilem ponownie, bo na ulotce mialem napisane, ze czynne do polnocy, pewnie stara ulotka, ale zapytalem do ktorej mozna skladac zamowienia na dowoz – ‘do wpol do jedenastej’, nosz kurwa mac, to dzwonie chwile po i pocaluj sie pan w dupe? Bardzo slabo to wyszlo, staralem sie zrozumiec, bo sam za szczeniecych lat dorabialem w cateringu i wiem jak bardzo juz sie nie chce pod koniec szychty brudzic blatow, wyciagac pochowanych skladnikow itp, slowem jak sie skutecznie zniecheca namolnego klienta i odwodzi go od zawracania dupy zmeczonemu calym dniem personelowi, ale niestety nie zrozumialem. Patrze teraz z perspektywy wymagajacego klienta skladajacego zamowienie za dwie stowy w lokalu pretendujacym do nieco innej opinii, niz wloski fastfood, w ktorym onegdaj lepilem ciasto na pizze. Duzy minus. Zna kto przyzwoity lokal w Poznaniu, ktory do jedenastej bez marudzenia przywiezie sushi? Prosze o polecenie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tego ostatniego wieczoru przed wyjazdem z Poznania na deske wylozylem kilka nadziewanych tunczykiem zielonych oliwek, skroilem pare kawalkow stiltona i podsuszonej polskiej kielbasy, otworzylem browara, zapuscilem eske rock, usiadlem z Monia na zajebiscie wygodnej skorzanej sofie, ktora zostala mi w mieszkaniu po poprzednich wlascicielach i pomyslalem kot cie, Matii, drapal (tylko troche wulgarniej i zamiast kota byl pies, za Hackenbushem). Zrobilo mi sie blogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji kolejnych odwiedzin Poznania wybieramy sie do Sekai i Art Sushi w Starym Browarze, na ten drugi lokal szczegolnie sie ciesze i czekam, bo kilkakrotnie mijalismy go szczerze zaintrygowani, ale jakos zawsze byly juz inne plany.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-6283683831373702559?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/6283683831373702559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/01/matii-sie-zepsulo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6283683831373702559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6283683831373702559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2010/01/matii-sie-zepsulo.html' title='Restauracja Matii sie zepsula'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-3598973395611373090</id><published>2009-12-14T03:37:00.001+01:00</published><updated>2009-12-14T03:37:36.773+01:00</updated><title type='text'>Ristorante Bernardino, Poznan, sw. Marcin w budynku Alfy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;To stosunkowo nowe miejsce na mapie Poznania, nigdy go wczesniej nie widzialem, a rzuca sie w oczy latwo dzieki oryginalnej fasadzie przy wejsciu. Nigdy nie slyszalem, ani nie czytalem slowa o tej restauracji, Monia zaproponowala, mysle sobie – czemu nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doswiadczenie bylo o tyle ciekawe, ze napisze pare slow. Na poczatku zaznacze, ze sala byla zupelnie pusta (piatek, wczesnym popoludniem) jedyny zajety stolik zajmowala pani przerzucajaca papiery z jednej sterty na druga, w miedzyczasie klepiac na kalkulatorze. Miejsce jest eleganckie, przestronne z duzymi oknami wychodzacym na Sw. Marcin, lubie Poznan, to i podobal mi sie widok, tramspotting,  pierwsze wrazenie bardzo pozytywne. Menu niezbyt rozbudowane, jezeli chodzi o wybor daleko mu do tego z Estelli, ale rowniez jest z czego wybierac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamowilem tatar i  poledwice zawijana w szynke parmenska z szparagami w kurkowym sosie, Monia pasztet z kaczki na cieplo i poledwice wolowa w sosie gorgonzola. Jako dodatki wzielismy ja ziemniaki gratin, Monia frytki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu napisze, zeby miec to z glowy, ze jezeli chodzi o mnie frytki i te ziemniaki z miejsca dyskwalifikuja to miejsce. Zaden szanujacy sie szef kuchni nie zaserwowalby tego swoim gosciom. Frytki zamiast usmazone byly ugotowane na miekko w cieplym zaledwie oleju, miekkie, polsurowe, nasiakniete olejem, gorszych (nie przesadzam) nie podano mi nigdzie i nigdy w zyciu, w budkach nad morzem frytki sa o niebo lepsze. Zostaly odeslane z powrotem do kuchni i Monia poprosila o zestaw warzyw. Moge sie mylic, ale warzywa sprawialy wrazenie, jakby byly dopiero co wyjete z zamrazarki i zanurzone na chwile we wrzatku. Podane bez odsaczenia wody. Zostaly w polmisku. Moje ziemniaki upieczone byly rano, albo dnia poprzedniego i odgrzane w mikrofali, w najlepszym razie w piekarniku, polowa zbyt twarda, ze spalonymi krawedziami. Ogolnie te dodatki to bylo jakies kompletne nieporozumienie i, powtorze sie, w moim przekonaniu dyskwalifikuja to miejsce poki co zupelnie, nie wyobrazam sobie wybrac sie tam z jakiejs uroczystej okazji i dostac cos rownie beznadziejnego. W sumie rzadko sie zdarza, ze serwowane w restauracji jedzenie okazuje sie niejadalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A szkoda, bo niektore przystawki i dania glowne byly bardzo zachecajace. Tatar niestety albo przygotowany byl wczesniej (choc tego samego dnia) i trzymany w okraglej foremce w lodowce, albo ktos postanowil zbyt mocno go w tej foremce ubic. Kapary, ogorek, cebula i zoltko swieze i smaczne. Moje danie glowne bylo co najwyzej poprawne, mieso nieco suche, kawalki szynki parmenskiej raczej na nim polozone niz owiniete wokol, kurki wydawaly mi sie zbyt kwasne, szparagi w porzadku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to przystwaka i danie glowne Moniki okazaly sie rewelacyjne, jedne z lepszych rzeczy jakie kiedykolwiek jadlem w Poznaniu – swiadczy to o tym, ze Bernardina nie warto skreslac i ze miejsce i kuchnia maja potencjal, jednak skutecznie tym razem zepsuty niedopuszczalnymi niedociagnieciami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pasztet z kaczki na cieplo z karmelizowana czerwona cebula i swiezymi liscmi roznych salat podany z duzym kawalkiem cienkiej grzanki byl pierwszorzedny, jezeli milabym sie przyczepic na sile, to porcja byla zdecydowanie za duza, polowa wystarczylaby w zupelnosci. Bardzo ciekawa propozycja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poledwica w sosie z serem gorgonzola byla absulutnie swietna, wypieczona na perfekcyjne medium wedlug zyczenia i podana na smacznym szpinaku, ktory milo ja uzupelniel i sprawial, ze masakrycznie niskiej jakosci dodatki  byly do niczego niepotrzebne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezeli milalbym pokusic sie o ocene w skali szkolnej to pasztet i wieprzowina zaslugluja w mojej opinii na piatke, o ile nie wyzej, tu polecam zdecydowanie i na tej podstawie mialbym ochote odwiedzic to miejsce ponownie. Czesc zamowionych przez nas dan byla na przyzwoitym poziomie, ale ogolnie calosciowo doswiadczenie w Bernardino to ocena niedostateczna, pala, luj jak to mowila mlodziez za moich czasow.  Tak dramatycznie niskiej jakosci jedzenie (choc niby tylko dodatki) nigdy nie powinno opuscic kuchni. Miejsce jest nowe i miejmy nadzieje, ze okrzepnie i obsluga zorientuje sie, ze cos jest mocno nie tak, skoro czesc zamowien wraca do kuchni, bo nie wyobrazam sobie, zeby ktos bez slowa zaakceptowal cos podobnego. Rachunek wyniosl ok. 160zl. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-3598973395611373090?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/3598973395611373090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/12/ristorante-bernardino-poznan-sw-marcin.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/3598973395611373090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/3598973395611373090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/12/ristorante-bernardino-poznan-sw-marcin.html' title='Ristorante Bernardino, Poznan, sw. Marcin w budynku Alfy'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-4528475981843241136</id><published>2009-11-09T22:06:00.003+01:00</published><updated>2009-11-12T06:11:07.979+01:00</updated><title type='text'>Restauracja Matii raz jeszcze i o sushi ogolnie.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Chodzimy do Matii wlasciwie za kazdym razem gdy odwiedzamy Poznan, mamy ochote na sushi, a brak ochoty na eksperymenty z nowymi miejscami. Wiec krotko, bo w sumie nie o tym chcialem. Tym razem bylo srednio. Balijska zupa z krewetkami, sambalem i kurczakiem na ostro jak zwykle zajebista, ostra jak trzeba, przyspiesza krew w zylach. Plonace krewetki w pikantnym sosie pomidorowym wlasciwie w porzadku, ale jak dla mnie zbyt dlugo podsmazane, zatem zbyt twarde i sprezyste. Monia jadla rosol, o ktorym trudno powiedziec cokolwiek wiecej, niz ze byl to rosol, a jej stek z tunczyka z zielonym pieprzem odstawal od standardow, do jakich przyzwyczailo nas to miejsce. Zbyt mocno wysmazony, mimo, ze zamowiony byl krwisty, kolor zdecydowanie za malo wyrazisty, zapewne ryba dlugo mrozona i inna niz te, uzywane do sushi. Szkoda, bo duzo dobrego slyszalem o tym daniu (probowanym co prawda w innej restauracji) a tu rozczarownanie. Niestety ani krewetki (ok 50zl), ani ten stek (ok. 70zl) w mojej opinii nie byly warte swojej ceny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z sushi zamowilismy rolade z tunczykiem, i te jakby gunkany zawijane w plastry ryby zamiast listka nori, z zoltkiem przepiorczym i kawiorem. Zasadniczo wszystko w porzadku, nadal uwazam, ze podaja tam najlepsze sushi w Poznaniu sposrod miejsc jakie odwiedzilismy, ale jezeli chodzi o sushi to chyba zaczalem wymagac czegos wiecej. Od czasy gdy sami nauczylismy sie robic w domu, a Monia na powazniej zainteresowala sie tematem, czego efektem jest miedzy innymi strona &lt;a href="http://www.gosushi.pl/"&gt;http://www.gosushi.pl/&lt;/a&gt; musze stwiedzic, ze najlepsze sushi jadam w domu. Wbrew pozorom i ogolnemu przekonaniu nie jest to wcale taka trudna sztuka. Podstawa sa swieze i wysokiej jakosci skladniki, kupujac rybe samodzielne, zawsze wiemy co potem mamy na talerzu. Odrobina fantazji i kreatywnosci polaczona z intuicja i doswiadczeniem jezeli chodzi o kompozycje smakowe czyni cuda. Samo przygotowanie ryby, rolad, gunkanow itp to w gruncie rzeczy niezbyt skomplikowane czynnosci manualne, nie dajcie sobie wmowic, ze to jakis hokus pokus – porownalbym do recznego wyrabiania ciasta na pizze – za pierwszym razem nie uda sie bankowo, ale po piecdziesiatej probie kazda nastepna uda sie znakomicie. Poza tym w domu nie jestesmy ograniczeni zadnym menu, mamy gwarancje swiezosci i jakosci skladnikow i za kazdym razem mozemy sprobowac czegos nowego, ciekawego.&lt;br /&gt;Dodatkowo, sushi robione w domu jest znacznie tansze niz kupowane w restauracjach. Choc wiadomo, ze nie zawsze jest czas i ochota by sie w to bawic, bo nie da sie ukryc, ze jest to zabawa dosyc pracochlonna. Tak czy owak polecam. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-4528475981843241136?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/4528475981843241136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/11/restauracja-matii-raz-jeszcze-i-o-sushi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/4528475981843241136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/4528475981843241136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/11/restauracja-matii-raz-jeszcze-i-o-sushi.html' title='Restauracja Matii raz jeszcze i o sushi ogolnie.'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-5800648535101587741</id><published>2009-11-01T11:23:00.001+01:00</published><updated>2009-11-01T11:27:39.001+01:00</updated><title type='text'>Opinia? Ryanair jest zajebisty.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Czesto sie wiesza na tym przewozniku psy. A to spoznienia, a to dodatkowe oplaty za bagaz, check-in itp. Sam sie unosze widzac prowizje za oplate karta naliczana nie od transakcji, ale od osoby za lot, co w naszym przypadku automatycznie podnosi cene o 20 funciorow (przelewem, jak na przyklad w wizzairze, placic nie mozna). Sposob na unikniecie prowizji jest taki, ze trzeba zalozyc sobie konto do ktorego wydaja slaba jezeli chodzi o inne zastosowania karte Visa Electron (prowizja, nie wiedziec dlaczego, wynosi zero) – czestym klientom polecam, sam skorzystalem. Lecielismy kilkadziesiat razy, spoznienie dluzsze niz godzina bylo jedno, co jak na linie budzetowa uwazam za wynik bardzo dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mialem nie o tym. Otoz lata sie co jakis czas, sprawdza sie zatem czesto ceny biletow i w przypadku korzystnej oferty rezerwuje sie natychmiast. Zdarzylo sie przez nieuwage, ze kupilismy dwa razy bilety na ten sam lot. Mysle sobie – kasa w bloto, ale zadzwonic nie zaszkodzi. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, pani ze sluchawki powiedzala Moni, ze pieniadze wroca na konto w ciagu tygodnia i to co ciekawe anulowana zostala pierwsza transakcja na kwote prawie dwukrotnie wyzsza niz ta druga, pomylkowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastepnego dnia przyszedl email o tresci:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dear Mr,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Following your recent refund request for booking confirmation number S2YGSB.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We confirm that your refund request has been processed back to the form of payment used to pay for your booking. Your issuing bank will take 5-7 working days to process this refund amount back to your account.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The amount refunded to your credit/debit card is GBP97.12&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Yours sincerely&lt;br /&gt;Ryanair Customer Services&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 5 dniach pieniadze byly z powrotem na koncie. Mala rzecz, a cieszy. Brawo. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-5800648535101587741?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/5800648535101587741/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/11/opinia-ryanair-jest-zajebisty.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/5800648535101587741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/5800648535101587741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/11/opinia-ryanair-jest-zajebisty.html' title='Opinia? Ryanair jest zajebisty.'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-7941706700181834208</id><published>2009-05-01T04:50:00.004+02:00</published><updated>2009-12-14T03:39:17.192+01:00</updated><title type='text'>Pizzeria Estella – Garbary, Poznan</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tak sie zlozylo, ze dlugi czas mieszkalismy bardzo niedaleko i mijalismy to miejsce czesto, jednak nigdy nie weszlismy do srodka. Prawdopodobnie dlatego, ze lokal z zewnatrz wyglada nieciekawie, tandetnej czerwonej plastikowej markizie nad wejsciem brakuje tylko znaczka coca-coli, no i samo slowo pizzeria sugeruje ograniczony wybor dan. Dobra wiadomosc jest taka, ze to jedyne minusy tego miejsca, ale jak widac skutecznie odstraszajace. Bylismy tylko raz, za namowa znajomych, ale wrazenia byly jak najlepsze. Wystroj elegancki, pastele na scianach, moze troche za cicho, ale byl srodek tygodnia, w bardziej ruchliwe wieczory sale zapewne wypelnione sa gwarem. Najwieksze wrazenie robi menu – chyba nie bylem jeszcze w restauracji, w ktorej wybor bylby tak szeroki, trudno podjac decyzje majac przed soba kilkunastostronicowa karte dan, a pizza zajmuje tylko z poltorej strony. Po raczej nieciekawych doswiadczeniach w poznanskich pizzeriach (m.in. Tivoli, Pizza Hut, Sultan – tak, wiem, ze to lokale nieco innego kalibru) zdecydowalismy sie na cos innego. Zupa gulaszowa bardzo dobra, moze troche za gesta jak na moj gust, ale de gustibus, moze troche inna niz typowa wegierska, ale na dzien dobry bylem mile zaskoczony. Deska wloskich antipasti z panini i maslem czosnkowym byla w sam raz jak na niezbyt duzy tego dnia apetyt. Monia chwalila risotto z karczochami, znajomy jakies danie z makaronem, ale nie pamietam dokladnie jakie. Pozostali znajomi zamowili pizze i na jej widok wlasciwie zalowalem, ze nie zrobilem podobnie. Nastepnym razem na pewno sprobuje pizzy, bo z tak apetycznie pachnacej i wygladajacej w polskiej restauracji jeszcze nie spotkalem. Wino w przyzwoitych cenach, atmosfera niespieszna, ogolnie polecam. Z pewnoscia wybierzemy sie tam ponownie przy okazji najblizszej wizyty w Poznaniu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-7941706700181834208?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/7941706700181834208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/05/pizzeria-estella-garbary-poznan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/7941706700181834208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/7941706700181834208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/05/pizzeria-estella-garbary-poznan.html' title='Pizzeria Estella – Garbary, Poznan'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-230013934624906883</id><published>2009-04-15T04:20:00.006+02:00</published><updated>2009-06-04T04:34:50.283+02:00</updated><title type='text'>Sushi w Poznaniu</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Z sushi zetknelismy sie po raz pierwszy w Nowym Jorku, w okolicach roku 1999, wychodzi, ze 10 lat i 1/3 zycia temu, jak ten czas zapierdala. Lokalny market sprzedawal gotowe maki w plastikowych pudelkach. Choc robione na miejscu, daleko im bylo do tego, co poznalismy pozniej. W zasadzie malo pamietam, poza tym, ze nam smakowalo i kupowalismy przy kazdej okazji. Zdziwilem sie tez, ze maki mozna nadziewac nie tylko ryba, choc te z ryba przypadly nam do gustu najbardziej. Potem nastapil okres zapomnienia, bo Poznan w tym temacie nie mial nic do zaoferowania. Od roku 2005 zamieszkalismy w Londynie i tu w lunchowych kafejkach typu Pretamanger znow zaczelismy kupowac te plastikowe tacki. I znowu smakowalo. Naturalna koleja rzeczy zainteresowalismy sie tematem od nowa, odwiedzilismy kilka miejsc, od najprawdziwszych Japonczykow nauczylismy sie robic sushi w domu i odwiedzac poznanskie suszarnie, ktorych sie pare w miedzyczasie pojawilo. Napisze pare slow o tych, w ktorych bylismy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Matii Sushi Bar – Poznan&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W skrocie: super miejsce, jak dla mnie numer 1 w miescie, zaluje, ze poznalismy je stosunkowo pozno. Zaraz kolo Starego Browaru, w budynku PFC. Ciekawa dekoracja sprawia, ze czlowiek zapomina, ze znajduje sie w biurowcu. W srodku elegancko, ale atmosfera swobodna, nienachalna muzyka saczy sie z glosnikow, za barem schludni i konkretni mlodziency, widac, ze wiedza, co robia. Menu bardzo urozmaicone – kuchnia japonska, tajska, chyba chinska, wybor dan spory. Bardzo dobre zupy, probowalem trzech i wszystkie top notch. Plastry wolowiny w ostrym sosie chilli podawane na przystawke wspaniale. Stek w sosie z kurek, mimo, ze wygladal jakby byl nieco za mocno wypieczony okazal sie rewelacyjny, jeden z najlepszych stekow , jakie jadlem w zyciu, byc moze dzieki temu kurkowemu sosowi o idealnej konsystencji. Smazony makaron podany do niego byl, jak na moj gust, zbyt miekki. Sushi swietne i polecam kazdemu. Duzy wybor – maki tradycyjne i na cieplo, zawijane nie tylko w nori, ale tez w cienki jajeczny omlet (nazywa sie chyba temago), tofu itp, sashimi rowniez na wysokim poziomie, tunczyk wydal mi sie nieco zbyt blady w kolorze, moze to wina oswietlenia w restauracji. Szczegolnie polecam cos w rodzaju gunkana, ale owiniete ryba zamiast nori i wypelnione swiezym przepiorczym zoltkiem, maki z grilowanym tunczykiem na ostro i tego kurkowego steka. Wina w przyzwoitych cenach. Nie bylbym soba, gdybym nie dodal, ze kelnerki sa pierwszorzednej urody, choc zdarza im sie pomylic co do zamowienia. Zawsze wracam do Matii z nieklamana przyjemnoscia i ekscytacja, bo zawsze mozna wybrac cos nietuzinkowego i zawsze to cos okazuje sie byc na wysokom poziomie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Sakana Sushi Bar - Poznan&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Niedaleko Starego Rynku w Poznaniu, zatem lokalizacja idealna. Dyskretny szyld na zewnatrz, atmosfera w srodku nieco sztywna, ale moze o to chodzi. Przeszkadza mi zupelna cisza, niektorzy maja to gdzies, ale ja nie lubie konwersacji, ktora kazdy, kto chce moze podsluchiwac, a moze, szczegolnie gdy jest malo klientow. Sakana w ogole jest mala, jeden owalny bar z plywajacymi wokol lodeczkami na ktorych na malych talerzach ulozone sa japonskie specjaly. Talerze sa w roznych kolorach – kazdy kolor to inna cena. Cos jak w kaiten sushi barach szybkiej obslugi, co mnie zdziwilo, bo Sakana chyba troche celuje w klientele bardziej ekskluzywna. I tak plywaja roznokolorowe talerzyki wokol baru, dopoki ich ktos z tych lodek nie zdejmie. Jak dlugo plywaja nie wiem, dlatego polecam raczej zamowienie u chlopakow przygotowujacych dania za zamowienie, bo to gwarantuje swiezosc. Jak ci chlopacy sie fachowo nazywaja nie wiem, ale na pewno napisali o tym w internecie. O ile pamietam (moge sie mylic) nie ma jakiegos konkretnego papierowego menu, z ktorego mozna wybierac, co dla osob zupelnie niezaznajomionych z tematem moze byc niedogodnoscia, bo o wszystko trzeba wypytywac, a z racji ciszy w lokalu wychodzi sie automatycznie na leszcza i dyletanta heheh. W takich miejscach, z racji ich rzadkosci i egzotyki przydaloby sie menu jasne i z informacjami na temat zawartych w nim propozycji. Samo sushi jest zajebiste, zarowno deski sashimi, hoso i futomaki, jak i nigiri. Chlopacy za barem sa w porzadku i bez problemu przygotuja wszystko wedlug zyczenia, choc zdarzaly sie pomylki, zwlaszcza w czasie wiekszego ruchu. Placi sie przy wyjsciu, trzeba niestety poczekac, az pani zza kasy pojdzie z powrotem na sale i policzy talerzyki. Jezeli chcecie kupic butelke wina, radze zapytac o cene, bo mozna sie zdziwic. Poza sushi niewiele wiecej mozna w Sakanie zjesc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Sushi 77 - Poznan&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Na ulicy rownoleglej do tej, przy ktorej jest Sakana, jednej z tych biegnacych od Rynku w strone Garbar, wiecznie zapominam te nazwy... Wodna, Wozna, moze Kozia? Kto zainteresowany ten znajdzie.&lt;br /&gt;Bylismy raz jedynie, w sumie okej, ale nic specjalnego. Alkoholi brak, mimo, ze sa w karcie. Dla mnie minus, bo lubie do sushi wypic wino albo piwo (wbrew pozorom pasuje).&lt;br /&gt;Jedzenie w porzadku, choc nie porywa. Bylo akurat pusto, a mimo to na zamowienie trzeba bylo troche poczekac, to samo na rachunek, ogolnie obsluga na srednim poziomie. Gdzies w sieci przeczytalem, ze podaja tam na deser dobry sorbet cytrynowy, ale nie bylo. Ceny w zasadzie porownywalne do Matii i Sakany, a miejsce jakoscia jednak odstaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Planet Sushi - Galeria Malta&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Bylismy raz, w dniu otwarcia. To okolicznosc lagodzaca, wiec moze nie warto sie ostatecznie zniechecac, ale niestety nie bylo dobrze. Wystroj nieciekawy, wlasciwie nie bylo na czym zawiesic oka, za barem pryszczaty licealista, atmosfera jak w barze mlecznym, ogolnie malo to wszystko bylo zachecajace. Na dzien dobry informacja, ze alkoholi brak, bo jeszcze nie maja licencji. 15 minut czekalismy na kelnerke, ktora oswiadczyla, ze na dania gorace trzeba czekac godzine, a na sushi pol, mimo ze zajetych bylo ze ¾ stolikow. W zwiazku z tym podziekowalismy i opuscilismy lokal, w sumie bez zalu, bo i tak przeczuwalismy, ze bedzie nieciekawie. Wrocimy tam pewnie zeby sie przekonac czy mielismy racje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sushi Sekai – Poznan&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogrodowa w gore od Deptaku – nie bylismy, jest nastepna w kolejce, podziele sie wrazeniami.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Art Sushi - Stary Browar&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;j.w.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-230013934624906883?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/230013934624906883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/04/sushi-w-poznaniu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/230013934624906883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/230013934624906883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/04/sushi-w-poznaniu.html' title='Sushi w Poznaniu'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-3537076928428234792</id><published>2009-04-09T12:32:00.001+02:00</published><updated>2009-04-09T12:34:31.560+02:00</updated><title type='text'>Galeazzo Ciano – Pamietniki 1939 – 1943</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kupilem te ksiazke, bo zainteresowaly mnie czeste odwolania Daviesa w biografii Hitlera do zapiskow Ciano. Autor byl w czasie pisania pamietnika ministrem spraw zagranicznych w gabinecie Benito Mussoliniego, wyjatkowo blyskotliwa postac, z racji zajmowanego stanowiska z bezposrednim dostepem do kuluarow partii faszystowskiej, wloskich sil zbrojnych, glownego szefostwa nazistow niemieckich oraz wazniejszego korpusu dyplomatycznego glownych graczy na owczesnej mapie politycznej Europy. Autor byl oczywiscie z przekonania faszysta i trzeba go czytac ze swiadomoscia tego faktu, ale w sumie nie o to chodzi. Chodzi o te wszystkie szczegoly, intrygi w lonie partii, osobiste wrazenia ze spotkan z bez watpienia ciekawymi osobami (pomijam jak ocenionymi przez historie), uwagi o kondycji narodu wloskiego, cytaty z Duce, wreszcie anegdoty i tu i owdzie wtracone przemyslenia i uwagi natury ogolnej czynione przez inteligentnego i blyskotliwego arystokrate wprzegnietego w tryby faszystowskiego rezimu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapiski byly przez autora pomyslana, jako prowadzony na biezaco dziennik, ktory mial w przyszlosci posluzyc jako surowiec do pelnej autobiografii. Sila rzeczy musial zostac wydany w formie nieociosanej. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-3537076928428234792?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/3537076928428234792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/04/galeazzo-ciano-pamietniki-1939-1943.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/3537076928428234792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/3537076928428234792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/04/galeazzo-ciano-pamietniki-1939-1943.html' title='Galeazzo Ciano – Pamietniki 1939 – 1943'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-2773280512579546468</id><published>2009-03-07T16:37:00.001+01:00</published><updated>2009-03-07T16:38:26.522+01:00</updated><title type='text'>Karen Armstrong: Historia Boga</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Ksiazka polecona przez znajomych – historia trzech wielkich mototeizmow na przestrzeni wiekow. O ewolucji religii i pojecia o bogu – bo przekonania religijne, jak kazdy inny aspekt swiata wokol, rowniez podlega temu procesowi. Tytaniczna praca syntetyczna bylej brytyjskiej zakonnicy. Bog jako idea jest tworem zywym i jego zmiennosc jest nieunikniona, bo wyobrazenie o nim jest sila rzeczy zalezne od czlowieka, ktory przeciez nie pozostaje niezmienny na przestrzeni dziejow. Bog jawi sie jako projekcja czlowieka: kultury, tradycji, historii, a na poziomie indywidualnym pragnien, marzen, lekow itp. Zwracaja uwage zarowno uderzajace analogie miedzy opisywanymi religiami jak i ogromne roznice w obrebie konkretnych wyznan na przestrzeni dziejow. Nawet nie probuje wglebiac sie w jakiekolwiek szczegoly - kopalnia wiedzy, ktora goraco polecam zainteresowanym historia i fenomenem religii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawodowe tlumaczenie Barbary Cendrowskiej czyni lekture jeszsze przyjemniejsza. Nie wiem, czy ci starsi tlumacze jakies lepsze szkoly pokonczyli, czy co?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-2773280512579546468?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/2773280512579546468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/03/karen-armstrong-historia-boga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/2773280512579546468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/2773280512579546468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/03/karen-armstrong-historia-boga.html' title='Karen Armstrong: Historia Boga'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-8301030572857863399</id><published>2009-02-01T17:59:00.001+01:00</published><updated>2009-02-01T18:00:20.657+01:00</updated><title type='text'>Norman Davies – Hitler. Studium tyranii</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Wnikliwe spojrzenie na postac przywodcy, ktory, czy sie to komus podoba, czy nie, mial najwiekszy wplyw na losy Europy od czasu, gdy w 1934 zostal kanclerzem Rzeszy, az do chwili sromotnej kleski niemieckich sil zbrojnych, rezimu, ideologii, wreszcie swojej wlasnej. Z kraju, ktorego armia w 1918 roku na mocy Traktatu Wersalskiego ograniczona byla do 100.000 zolnierzy zdolal utworzyc europejska potege militarna, ktorej pokonanie wymagalo zjednoczonego wysilku najwiekszych armii europejskich i interwencji Stanow Zjednoczonych. Blyskotliwa kariera czlowieka, ktory z monachijskiego wiecowego krzykacza stal sie jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci historycznych. Ja wiem, ze nazizm, ze Shoah, ze prostactwo i chamstwo w lonie kierownictwa partii, zbrodnie wobec narodow okupowanych, o ktorych nawet sojusznicy wypowiadali sie z odraza itp, ale kariera i talenty tego czlowieka... no po prostu robia wrazenie i wywoluja emocje. Ciekawie tez sledzi sie spektakularny upadek i jego przyczyny na przestrzeni zaledwie paru lat. Dla kogos choc troche zainteresowanego II Wojna jest to moim zdaniem pozycja obowiazkowa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-8301030572857863399?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/8301030572857863399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/02/norman-davies-hitler-studium-tyranii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/8301030572857863399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/8301030572857863399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/02/norman-davies-hitler-studium-tyranii.html' title='Norman Davies – Hitler. Studium tyranii'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-660196085805491503</id><published>2009-01-25T02:46:00.006+01:00</published><updated>2009-01-29T04:03:25.427+01:00</updated><title type='text'>Richard Dawkins – Rozplatanie teczy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Pamietacie te scene z ‘Faraona’ gdzie cyniczni, acz nieglupi kaplani odzyskuja wladze nad przerazonym zacmieniem slonca tlumem? Tematyka ksiazki w skrocie: sceptycyzm kontra cuda-niewidy – racjonalne podejscie do fenomenow swiata naturalnego bez odwolywania sie do kwestii nadprzyrodzonych . Autor, jak to ma w zwyczaju, rozprawia sie z paranormalnym dosc bezceremonialnie, bywa sarkastyczny i wojowniczy, co wiecej jego wizerunkowi chyba przynosi szkody, niz pozytku, ale w kwestiach, ktore podejmuje trudno sie nie zgodzic. Wniosek jest prosty i wyraza sie w prostej madrosci ludowej: cudow nie ma. Kto odmiennego zdania, niech czym predzej biegnie do Randiego i zgarnia okragla banke zielonych. Milo by bylo, gdybym za te rade od serca dostal 1% dla siebie. Szkopul jest taki, ze Randi na slowo nie uwierzy, ale co to dla zbyszkow nowakow XXI wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu szczegoly:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.randi.org/site/index.php/1m-challenge.html"&gt;http://www.randi.org/site/index.php/1m-challenge.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-660196085805491503?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/660196085805491503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/richard-dawkins-rozplatanie-teczy_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/660196085805491503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/660196085805491503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/richard-dawkins-rozplatanie-teczy_25.html' title='Richard Dawkins – Rozplatanie teczy'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-6097221324028479639</id><published>2009-01-18T13:35:00.004+01:00</published><updated>2009-01-25T02:48:16.536+01:00</updated><title type='text'>Richard Dawkins – Bog urojony</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Autor jest ateista i jasno wyklada swoj poglad na religie i pojecie istoty najwyzszej. Jako biolog ewolucjonista nie moze zgodzic sie z koncepcja, wedle ktorej prostota pochodzi od zlozonosci, z czym, z logicznego punktu widzenia trudno polemizowac. W ciekawy sposob tlumaczy w jaki sposob ‘geny na podatnosc na wiare’ moga przyczynic sie do sukcesu w sensie ewolucyjnym, czyli przetrwania. Podejmuje dyskusje z rozmaitymi ‘dowodami’ na istniene boga. Pokazuje formule, wedlug ktorej powstawac moga religie, m.in. ciekawy przyklad kultow cargo. Stara sie przedstawic problem istnienia lub nieustnienie boga jako zagadnienie naukowe i zastosowac do jego rozwiazania naukowa metodologie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawkins jest zacieklym wrogiem fundamentalizmow, otwarcie uznaje je za niebezbieczne, przyklady widac na codzien: Nowy Jork, Madryt, Londyn, Mumbai, odradzajacy sie fundamentalizm chrzescijanski w USA z podpaleniami klinik, porwaniami i zabojstwani ginekologow, ktorzy nie odmowlili dokonania aborcji itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako ciekawostke napisze, ze wykupil na londynskich autobusach plansze z napisem: ‘Wedle wszelkiego prawdopodobienstwa bog nie istnieje. Przestan sie zamartwiac i pokochaj zycie.’ Haslo wydaje mi sie niestety nietrafione, opiera sie bowiem na blednym, jak mniemam, zalozeniu, ze osoby wierzace nie potrafia przez te wiare cieszyc sie zyciem. Osobiscie wydaje mi sie, ze ciesza sie zyciem wlasnie &lt;em&gt;dlatego&lt;/em&gt;, ze wierza, ze tego boga maja (pomijajac kwestie, czy taka wiara jest zasadna, czy nie). W sumie zajebiscie by bylo zyc wiecznie i to pod kuratela dobrego duszka-stroza. Autorowi sie haslo jednak podoba i twierdzi, ze kampania zmusi ludzi do myslenia, a myslenie jest najwiekszym wrogiem religii. Powiedzenie ‘ciekawosc jest pierwszym stopniem do piekla’ nie moglo wszak zrodzic sie w umysle niewierzacego, bo ten nie uznaje instytucji piekla in the first place. Wole jednak traktowac ciekawosc jako podstawowy motor postepu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiazanie religii z moralnoscia to kolejne nieporozumienie. Ci wierzacy, ktorzy twierdza, ze bez religii swiat pograzylby sie w anarchii i rozpuscie wystawiaja sobie jedynie swiadectwo i daja dowod, ze przyzwoici sa li tylko ze strachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeslanie ksiazki jest takie: religia sie zdewaluowala, nie ma na nia w cywilizowanym swiecie miejsca, a ateista moze byc osoba szczesliwa i moralnie zdrowa. Osobiscie, lubie myslec o sobie, ze jestem czlowiekiem wolnym i szczesliwym, moje zycie jest moje i tych z ktorymi ja sam zechce je podzielic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pozwole sobie na maly off: niestety polskie wydanie psuje tlumaczenie. Przeszkadza i tyle. Zle sie czyta, przypisy tlumacza sa zbyt czeste i czasem bez sensu. np. (z pamieci) tlumacz dodaje, gdy autor pisze o zagadnieniu X - ''jezeli nie wiedza panstwo nic o zagadnieniu x, to nie warto sie przejmowac, jest wiele ciekawszych rzeczy, o ktorych warto wiedziec''. No przeciez to parodia, po co ten przypis w ogole, panie Szwajcer. O przypisie we wstepie przy okazji tlumaczenia terminu 'Atheist pride' szkoda nawet sie wypowiadac. A zreszta co tam: Szwajcer dodaje w przypisie (znow cytat z pamieci): ''Dawkins nawiazuje oczywiscie do ruchu Gay Pride, dzieki ktoremu wszyscy na swiecie wiedza (przynajmniej w krajach cywilizowanych), ze homoseksualizm nie jest zadna choroba.'' To gruba nadinterpretacja, panie Szwajcer, o ile nie swiadoma manipulacja, niezaleznie juz od faktu, czy mysl dotyczaca wiedzy wyrazona w przypisie jest zasadna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, ze Szwajcer ciekawie wybrnal z kilku trudnych w tlumaczeniu zaulkow, ale ogolnie tlumaczenie jest slabe i ci, ktorzy sie na tym znaja przyznaja mi racje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrazanie wlasnych opini w przypisach jest niedopuszczalne, panie Szwajcer. NIEDOPUSZALNE, a pan to robi niejednokrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo usmialem sie gdy Szwajcer przy okazji jakiegos trudniejszego (dla siebie) momentu w przypisach tlumaczy trudnosc w przekladzie, czy wrecz nieprzekladalnosc Dawkinsa. No smiech na sali po prostu. Niech pan zobaczy tlumaczenie chociazby ‘Samolubnego genu’ Marka Skonecznego, ksiazki technicznej i niewatpliwie trudniejszej w przekladzie. A za literature piekna, poezje itp to sie pan moze w ogole nie zabierac, skoro nie dal pan sobie rady z prostym wlasciwie tekstem. Moze przesadzam, ale lubie ladny jezyk i tyle. Chcialem miec wersje po polsku, zeby przeczytala ja i moja zona, ale z perspektywy widze, ze to bylo zmarnowane 50zl, trzeba bylo kupic oryginal.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-6097221324028479639?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/6097221324028479639/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/richard-dawkins-bog-urojony_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6097221324028479639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6097221324028479639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/richard-dawkins-bog-urojony_18.html' title='Richard Dawkins – Bog urojony'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-6902071227983780890</id><published>2009-01-16T13:30:00.001+01:00</published><updated>2009-01-18T13:52:41.248+01:00</updated><title type='text'>Richard Dawkins - Samolubny gen</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Konsekwencja zainteresowania Darwinem byl powrot do Dawkinsa i jego teorii samolubnego genu. Ciekawe spojrzenie za organizmy zywe, jako produkt walczacych o przetrwanie replikatorow, bedacych podstawowymi jednostkami doboru. Bo ewolucja nie dziala dla dobra gatunkow, populacji, czy osobnikow; pojecia doboru grupowego, gatunkowego itp. sa bledne, ewolucja w zasadzie nie dziala dla niczyjego dobra, a jest wynikiem zroznicowanej przezywalnosci replikujacych sie bytow – replikatorow wlasnie. Tok rozumowania moze sie przy pierwszym zetknieciu wydac rewolucyjny jezeli chodzi o spojrzenie na ogolnie pojete zycie, ale nalezy pamietac, ze rewolucyjny i nowatorski to on moze faktycznie byl, ale w 1976 roku, kiedy ksiazka zostala wydana - dla wspolczesnej biologii to poglad obowiazujacy, o ile nie pojawilo sie cos jeszcze glebszego, co by mnie w sumie nie zdziwilo, postep panie. Ksiazka jest rowniez szerszym spojrzeniem na ewolucje przez dobor naturalny, jako proces, ktory nie jest ograniczony jedynie do swiata ozywionego, ale kazdego aspektu istnienia wszechswiata (darwinizm kosmiczny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przekonujace i przemawiajace do wyobrazni rozwiniecie mysli Darwina, ze ewolucja przez dobor nie jest procesem przypadkowym, ale prawidlowym. A zycie i powstawanie gatunkow procesem naturalnym, a nie cudownym.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-6902071227983780890?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/6902071227983780890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/richard-dawkins-samolubny-gen_18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6902071227983780890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6902071227983780890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/richard-dawkins-samolubny-gen_18.html' title='Richard Dawkins - Samolubny gen'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-6524994603197240601</id><published>2009-01-15T13:19:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T12:37:25.718+02:00</updated><title type='text'>Fachoffcy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Tak sie zlozylo, ze wymienialismy w chacie pralke piekarnik i kuchenke elektryczna. Nic prostszego, wybor, platnosc i obietnica ze strony davidphillips.co.uk ze wszystko bedzie dostarczone i zainstalowane nastepnego dnia. O naiwnosci...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 1: przyjezdzaja dwaj specjalisci, przywoza kuchenke i pralke. Pralki zaintalowac sie nie da – za krotki waz odplywowy, generalnie rozmowa krotka, ktos przyjedzie jutro i zrobi. W kuchence po podlaczeniu dzialaja dwa palniki czterech (te talerze znaczy, bo elektryczna). Specjalisci nie wiedza dlaczego, ale mowia, ze dwa pozostale moze zaczna dzialac pozniej heheheh. Mowie, ze w takim razie niech biora te kuchenke z powrotem, jutro przywoza nowa, a poki co niech z powrotem podlacza stara. Nieststy nie da rady, bo specjalisci byli szkoleni w podlaczaniu tylko takich kuchenek, jakie sami sprzedaja. Wiadomo, sa to 3 kable, ale bhp i chujemuje i nie podlacza, bo nie moga i koniec. Przyjedzie ktos jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 2: Przyjeazdza inna para, przywozi piekarnik i mowi, ze zabiara stara pralke. Ja na to, ze stara jest nadal przylaczona i czy maja ten waz, zeby podlaczyc stara. Nie maja. Kuchenki nowej tez nie maja, nie ma na stanie. Ktos przyjedzie jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 3, krotkie: – przyjechala znow inna para po stara pralke, wyjechali z niczym obiecawaszy uprzednio wizyte nazajutrz, norma. Nowej podlaczyc sie nie da, bo stara jest w zabudowie i trzeba rozebrac meble w kuchni, zasadniczo juz mialem polewke z kazdej kolejnej wizyty i zalowalem, ze nie mam ukrytej kamery, zeby ich z partyzanta filmowac. Na bezczela nie chcialem im aparatu pod nos podtykac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 4 – znow inna para fachowcow. Patrze – Polacy, Grzesiek i Jasiek, mysle sobie: zobaczymy ile warta jest dobra opinia. Chlopaki przyjechali oczywiscie po stara pralke. Zdziwieni, ze nowa nie podlaczona, wzieli i podlaczyli, zaden dluzszy waz nie byl potrzebny. Faktycznie operacja wymagala nieco gimnastyki, ale wiadomo bylo od poczatku, ze bedzie okej. Mile zaskoczenie, brawo chlopaki. Kuchenki nowej nie bylo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 5 – nowa kuchenka, dwaj nowi fachowcy – Rumuni. Mysle, fajnie, sie porowna z naszymi. Mowia, ze ta pierwsa nie dziala, bo jakas tam blaszka wpadla do srodka, co sie zdarza. Przylaczaja. Po przylaczeniu wywala korki. Przylaczaja drugi raz, mowia, ze moze byc ciezko, bo kabel nie taki jak powinien. Pytam, czy jako fachmani od instalacji kuchenek nie powinni miec takich rzczcy w samochodzie. Powinni, ale tylko wtedy jak wiedza, ze kabel bedzie potrzebny. Tym razem nie wiedzieli. Drugie przylaczenie – fachman zostaje porazony pradem, chyba mocno, bo az sie zachwial na nogach, ledwo powstrzymalem smiech. Mowi, ze mu sie kreci w glowie i wiecej przylaczac nie bedzie, ktos przyjedzie jutro z kablem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 6 – Dwoch nowych fachowcow, przywozi nowa kuchenke. Mowie od razu, zeby nie zgubili blaszki, bo beda dzialac tylko 2 palniki. Klada te kuchenke na blat, kuchenka sie obsuwa, chac ja zlapac przyciskaja do piekarnika, szyba w drebiezgi... Chcialo mi sie smiac, ale wyraz twarzy ze znudzonego zmienil mi sie w niezwykle zaciekawiony, co ich tez wprawilo w zdumienie. Pomyslalem, ze jestem zajebisty i cierpliwy. Poczulem sie jak w ukrytej kamerze. Jednym z fachowcow byl Polak imieniem Irek, wiec wstapila we mnie nadzieja. Po niefortunnym, poczatku, mimo rad kolegi by odpuscil (bo jutro przyjedzie ktos inny i zrobi) nie dal za wygrana, kuchenke podlaczyl mimo braku innego kabla i stwierdzil, ze Rumuni powinni byli dac rade, bo pracuja w firmie od 15 lat, a job nie byl wcale trudny. Jego kolega o korzeniach afrykanskich powiedzial, ze nowy piekarnik przyjedzie moze nawet dziasiaj, co Irek skwitowal rada po polsku, zebym na to nie liczyl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 7a – przyjezdza 2 fachowcow, maja nowy piekarnik, ale tez nowa kuchenke i pralke, nie wiedza o co chodzi. Zdebialem rowniez, mowie, zeby podlaczyli piekarnik a z reszta dali sobie spokoj. Piekarnik okazuje sie byc inny niz zamowiony, odjezdzaja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejscie 7b – wracaja po kwadransie, mowia, ze tamtych piekarnikow, co zniszczyli juz nie ma na stanie (na 99% lipa) i ze maja taki, albo trzeba bedzie czekac. Mowie, zeby wsawili ten co maja – po pierwsze kasa nie moja, wiec zasadniczo wbijam, po drugie widze juz swiatelko w tunelu i koniec wizyt fachowcow, a po trzecie piekarnik jest z Wronek, wiec przypadkiem wespre rodzimy przemysl. Podlaczaja. DZIALA taddddaaaaaaammm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pierwszej do ostatniej wizyty uplynely jakies 3 tygodnie. Fachowosc specjalistow od instalacji powalila mnie na kolana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaczka upieczona w piekarniku z Wronek byla tak zajebiaszcza, ze warto bylo przez to przechodzic. Tylko nie wiem ile w tym zaslug piekarnika, a ile Moniczki. Pralka ma zajebiste 15-minutowe programy, chwila moment i wyprane – nie wiem, czy to dzisiaj norma, gdyz nie interesuje sie pralkami.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-6524994603197240601?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/6524994603197240601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/fachoffcy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6524994603197240601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/6524994603197240601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/fachoffcy.html' title='Fachoffcy'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-300211054203335662</id><published>2009-01-11T14:28:00.002+01:00</published><updated>2009-01-18T13:52:06.039+01:00</updated><title type='text'>Charles Darwin – O powstawaniu gatunkow</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jako, ze prawdy objawione sie w mojej glowie zdewaluowaly (wiem, krotko przed trzydziestka... coz, lepiej pozno niz wcale) czlowiek zaczal sobie od nowa stawiac pewne pytania. Miedzy innymi na temat zycia wlasnie. Ksiazke polecam, bo zrobila na mnie ogromne wrazenie. Przenikliwosc, bystrosc i inteligencja autora po prostu porazaja, a jego szacunek i pelne grzecznosci i taktu zwracanie sie do oponentow... wspanialy przyklad wykwintnosci wyspiarskej arystokracji. Wszystko pisane przesmacznym jezykiem, swietne tlumaczenie (wpisze nazwisko tlumacza pozniej)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przeciwnikow teorii ewolucji droga doboru naturalnego mam tylko jedna prosbe: uprasza sie o niepitolenie na ten temat bez przeczytania i zrozumienia Darwina. Szpile mozna wetknac wszedzie, szczegolnie jezeli motorem jest ignorancja, ale draznie mnie (w sumie powinno bawic) wypowiadanie sie w temacie, na ktory nie przeczytalo sie fundamentalnego dziela. W swietle wszechstronnych wyjasnien Darwina inna podstawa teorii powstawania gatunkow nie moze (biorac pod uwage dostepne obecnie dowody naukowe) trzymac sie kupy. Stworzenie podstaw teorii ewolucji bylo tym bardziej zdumiewajace, ze autor nie dysponowal osiagnieciami genetyki, co znakomicie utrudnialo myslenie, pozbawialo go bowiem niepodwazalnego wyjasnienia przyczyn zmiennosci i mechanizmu dziedziczenia – fenotypowych efektow genotypu. Widzicie kochani – naukowiec czuje opor przed powiedzeniem, ze cos jest niemozliwe, albo wiecznie obowiazujace. Sila nauki polega na tym, ze jest wiecznie rozwijajacym sie projektem ludzkosci, ale brak pewnosci co do prawdziwosci jakiegokolwiek sadu nie moze byc traktowany jako dowod na jego falszywosc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko dodam na wszelki wypadek, ze uwazam twierdzenia, ze teoria ewolucji to jednak teoria i ze trzeba udowodnic, i ze nie na pewno, i ze dziury sa itd... za belkot i bzdury. Radze sie zapoznac z definicja teorii naukowej zamiast uwazac, ze teoria to niczym nie poparta opinia wyglaszana przez Andrzeja spod siodemki i Wladzia imigranta ze Swinskich Blot po uporaniu sie ze zgrzewka piwa z Biedronki, koniecznie z napisem ‘strong’. Polecam jednak Darwina. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-300211054203335662?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/300211054203335662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/charles-darwin-o-powstawaniu-gatunkow_17.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/300211054203335662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/300211054203335662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/charles-darwin-o-powstawaniu-gatunkow_17.html' title='Charles Darwin – O powstawaniu gatunkow'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6318944768998695736.post-9073445765898938151</id><published>2009-01-09T04:42:00.004+01:00</published><updated>2009-01-18T18:20:20.999+01:00</updated><title type='text'>Start</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Napisze tu po pare slow o ksiazkach, ktore, moim zdaniem, bardzo warte sa przeczytania. Bedzie to oczywiscie z zalozenia bardzo subiektywna lista, nie wiem, jak czesto aktualizowana. Cele zmieszczenia tej listy na www sa dwa: pierwszy - moze kogos te ksiazki zainteresuja i przy okazji bedzie ciekawy przyczynek do rozmowy (zakladam bowiem, ze beda tu zagladac w wiekszosci osoby, ktore znam osobiscie); drugi (wazniejszy) cel jest taki, ze posluzy mi za przypomnienie, do ktorych pozycji mam siegnac ponownie, bo takie sobie przyjalem kryterium selekcji tytulow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Beda to krotkie notki, nie mam ani ambicji, ani zamiaru pisac recenzji. Chetnie pogadam, jezeli cos kogos bardziej zainteresuje. Nie bede wglebiac sie w szczegoly, bo tematy poruszane w prezentowanych ksiazkach moga bywac kontrowersyjne, a nie mam zamiaru wywolywac oburzenia i tasiemcowych dyskusji, bo po pierwsze nie mam czasu, a po drugie, cytujac kolege ‘nie bede wam tu ksiazek przepisywal’. Zachecam do lektury.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6318944768998695736-9073445765898938151?l=marych77.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://marych77.blogspot.com/feeds/9073445765898938151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/start.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/9073445765898938151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6318944768998695736/posts/default/9073445765898938151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://marych77.blogspot.com/2009/01/start.html' title='Start'/><author><name>marych.pl</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04675881898715957854</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
